Ofensywa lądowa w Syrii – podsumowanie ostatnich dni za pomocą jednej mapki

Tempo gorsze niż podczas wielu operacji manewrowych z czasów I wojny światowej.

Z drugiej strony – tempo wyższe niż w przypadku chyba wszystkich dotychczasowych ofensyw sił rządowych.

CRCriB6UkAE8f4H.jpg large

Advertisements

5 uwag do wpisu “Ofensywa lądowa w Syrii – podsumowanie ostatnich dni za pomocą jednej mapki

  1. Bo i teren g… do ofensywy. Góry, wioski, przełęcze. Tuneli pewnie nakopanych cała masa. Jak na tak wykończoną długą wojną armie SAA radzi sobie całkiem przyzwoicie moim zdaniem.

    Lubię to

    1. To, że SAA są cieniem i tak słabych sił zbrojnych z 2011 roku jest powszechnie wiadome … dlatego też tam powinny działać brygadowe grupy bojowe z FR, a siły rządowe jedynie na odcinkach pomocniczych, zaś dodatkowo powinno trwać intensywne przezbrajanie i szkolenie. O ile ta interwencja ma się zakończyć sukcesem na lądzie, a nie być akcją PR czy kolejną talią kart do zgrania.

      Lubię to

  2. Są cieniem słabych sił zbrojnych, owszem, ale parę rzeczy się chyba poprawiło.
    Po pierwsze, działają z większym rozmachem. Wcześniejsze ofensywy to były raczej „ofensywki”. Choćby to, że udało się do ofensywy rzucić też milicje z Latakii, to zawsze parę tysięcy ludzi do przodu. Zmodyfikowano strukturę dowodzenia, powstał nowy korpus.
    Po drugie, artyleria, nigdy wcześniej na taką skalę nie stosowana. Rebelianci na filmikach plączą, że bez wsparcia to oni nie dadzą rady.
    Po trzecie, fantastyczna robota wykonywana przez lotnictwo!.
    Po czwarte, dowodzenie – akcje są lepiej skoordynowane, bardziej skomplikowane i lepiej przygotowane. Wcześniej to był jakiś tik-tak (idę albo idę, w lewo albo w prawo). Tu mamy atak na 3 szerokich odcinkach. Mają też znacznie lepszy timing – krótkie odstępy między atakiem z powietrza, rozpoczęciem ataku przez artylerię i wejściem do walki piechoty.
    Po piąte, widać poprawę morale i dyscypliny i wiary w to co robią. Nie ma odpuszczania, kilka razy się cofnięto, ale po szybkim przegrupowaniu natychmiast ponawiano atak i wygrywano. Nie przegrali żadnej bitwy, miejscami wolniej, miejscami szybciej, ale wszędzie do przodu i to z coraz większym uśmiechem.
    Po szóste, Rosyjskie naloty na prawdę ostro ich przetrzepały. Rebelianci i ISIS próbują jeszcze zachować inicjatywę, kontratakują, ale często kończy się to albo rzeźnią, albo zachowaniem status quo. Każdego dnia tracą 2-4 razy więcej ludzi niż do tej pory – długo tak nie pociągną.
    Jeśli uda im się zająć Jisr al-Shughour, to będzie wielki sukces: zdobycie ponad 1500, może 2000km2, odepchnięcie od wybrzeża, odzyskanie kawałka granicy i otwarta droga (30km) do Idlib. Zobaczymy jak długo uda się to utrzymać.
    Takie tam luźne spostrzeżenia, ale osobiście patrze na to z nadzieją której wcześniej brakowało.

    Lubię to

  3. Muszą zdobyć to miasteczko Salma w prowincji Latakia, o które toczą się walki. Po pierwsze to jedyna „większa” miejscowość w rękach rebeliantów w tej prowincji (ponad 2 tys mieszkańców), a co ważniejsze podobno można z niej razić wojska atakujące równiną al. Ghab w kierunku Jisr ash-Shugur. Z kolei Jisr ash-Shugur pozwala kontrolować znaczną część prowincji Idlib i tereny do granicy z Turcją. Wygląda na to, że plany są bardzo ambitne, jeśli chcą wyzwolić prowincję Idlib w całości-może nawet zbyt ambitne.

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s